poniedziałek, 7 stycznia 2013
Rozdział 1
Nigdy nie obudziłam się jak dziewczyny na filmach. Nie ma wpadających promieni słońca do mojej sypialni, lekkiego przeciągnięcia, perfekcyjnego wyglądu z rana. Zawsze wstaję tym samym schematem, spadam z łóżka kiedy chcę wyplątać nogi z kołdry a o perfekcyjnym wyglądzie mogę sobie pomarzyć nawet po 3 godzinach spędzonych w łazience, do której a pro po muszę się udać.
Po porannym rytuale rozstania się z podłogą i kołdrą, poszłam pod prysznic, ospałym ruchem zaczęłam zdejmować z siebie piżamę. Po pobudzającej kąpieli, opatulona w ręcznik stanęłam przed lustrem, po wykonaniu podstawowych czynności, zaczęłam suszyć włosy, które jak zawsze utworzyły wielką szopę na mojej głowie. Czy już tu wspominałam, że geny rodziców pokarały mnie rudymi włosami? Jedyne za co im dziękowałam to soczyście zielone oczy, która w tym momencie podkreślałam czarnym eyelinerem. Spojrzałam lustro i westchnęłam widząc wynik końcowy, z niechęcią ruszyłam w stronę mojego pokoju do Narni zwanej szafą. Ubrałam na siebie czarne spodnie do kolan, białą luźną bokserkę Avenged Sevenfold, włosy szybko związałam z luźny kok. Chwyciłam plecak leżący w rogu pokoju, paczkę papierosów ze stolika i zbiegłam szybko po schodach. W kuchni jak zwykle nikogo nie zostałam, moim wiernym towarzyszem jest kubek ciepłej kawy i dwa tosty na talerzu z karteczką "Kocham Cię. Mama". Moi rodzice są po rozwodzie, oboje mieli zbyt wielkie ambicje i przerośnięte ego jak na jeden związek, matka jest chirurgiem a ojciec znanym prawnikiem. Rodzeństwo? Mam siostrę 24 lata studiuje architekturę, nie widujemy się zbyt często. Mam na imię Elizabeth, przyjaciele wołają Effy. Ale wracając do tostów i kawy, wypiłam ją tak szybko jakby zależało od tego moje życie, a tosta wzięłam do ręki. Chwyciłam klucze z haczyka i po niespełna 5 minutach byłam w drodze do szkoły, zaciągając się mentolowym Camelem. Mieszkam w Bristolu od 2 lat, wcześniej mieszkałam w Lyonie- Francja. Wsłuchując się w wokal Matta, od gasiłam papierosa na murku szkolnym i ruszyłam ku wejścia, popchnęłam drzwi i jak zwykle uderzył mnie hałas rozwydrzonych, rozpieszczonych nastolatków. Dzień tutaj zawsze wygląda tak samo, szkolne lalunie plotkują na temat skandali imprezowych, sportowcy rozmawiają o... Zaraz! Oni nie rozmawiają, oni po prostu sobie głupio przytakują patrząc na tyłki laluń. Nerdy jak zawsze stoją pod drzwiami od sali wyczekując na nauczyciela, by skrócił ich cierpienia ze strony tępaków. Zadzwonił dzwonek, czas rozpocząć masakrę.
~~
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz